środa, 24 lipca 2013

Niespodzianka



Miesiąc później.

Dziś są moje urodziny. Mam wolne więc postanowiłam wypocząć po ciężkich tygodniach pracy. Usadowiłam się wygodnie na kanapie i włączyłam telewizor. Może oglądałam film jakieś pół godziny bo zadzwonił telefon. Na wyświetlaczu pojawiła się numer Zurii.
-No hej co tam?
-Spoko właśnie odpoczywam i oglądam film.
-Aha więc nic takiego. Ubieraj się w sukienkę i za godzinę masz być gotowa. Jasne.
-Tak. A jeśli można wiedzieć to po co?
-Nie można. Pa. A raczej do zobaczenia.
Rozłączyła się. Ubrałam się w sukienkę, zrobiłam makijaż i zrobiłam sobie fryzurę. Przygotowanie zajęło mi 45 minut. Przez 15minut czekałam na przyjaciółkę. W końcu się pojawiła. Nie była sama. Okazało się, że przyjechał z nią Junior. Bardzo się ucieszyłam gdyż uwielbiałam tego trzyletniego chłopca. Przywitałam się z przyjaciółką i dzieckiem. Miałam wielką ochotę zapytać się Zurii gdzie mnie zabiera. Po 30 minutach jazdy dotarliśmy do domu państwa Aveiro. Moja przyjaciółka oddała dziecko niani i znów wsiadła do auta. Już nie wytrzymałam.
-Gdzie mnie zabierasz?
-Zobaczysz to jest niespodzianka.
-Chociaż miła?
-Bardzo. Na pewno się ucieszysz.
-Taaaaa już widzę moją radość po tym jak mnie wywieziesz na jakieś odludzie i odjedziesz.
-Przejrzałaś mnie. A tak na poważnie to już nie daleko.
-Swietnie.
-Optymistka. Mówił ci ktoś, że ci w zielonym jest pięknie?
-Nie, dzięki.
-Proszę.
Chwilę później stałyśmy przed klubem. Dziwne bo był zamknięty.
-Zuria nie chce narzekać ale impreza się nie odbędzie bo nie ma gdzie.
-Jest nie wymiękaj. Klub tylko do naszej dyspozycji.
-Nie ma to jak zabawa we dwie w ogromnym lokalu.Twój tok myślenia mnie dobija.
-Nie będziemy  same.
-To żeś mnie pocieszyła.
-Hah nie denerwuj się.
Poczekałyśmy jeszcze chwilę i już chciałam wracać kiedy drzwi lokalu się otworzyły i wyłonił się barman. Ruchem dłoni zaprosił nas do środka. Musze przyznać sala do której nas zaprowadził wyglądała bajecznie. Po bokach stało 6 stolików. Wspaniały barek… chwila 6 stolików? Coś tu nie gra przy każdym 4 krzesła. Dziwne, zawsze myślałam , że Zuria ma odbicia ale nie aż takie. Razem z przyjaciółką usiadłyśmy przy stoliku, który znajdował się  najbliżej parkietu i barku. Po kilku minutach oczekiwań przyjechał Cristiano i Mesut. No to się zapowiada zabawa że normalnie nie wytrzymam. Chwile później zaczęli napływać inni goście. Tak naprawdę to ich do końca nie znałam. To byli piłkarze z partnerkami i trener z żoną. Nagle wszyscy podeszli do mnie i zaczęli się witać, przedstawiać i składać życzenia urodzinowe. Na końcu podeszli do mnie Cris i Zuria.
-Wszystkiego najlepszego.
-Dziękuję.
-No i jak podoba się impreza?
-Jakbym znała wszystkich to by było zajebiście, ale nie narzekam.
-Ok. A więc czas na tańce.
Cris włączył muzykę i porwał swoją żonę do tańca w ich ślad poszli inni piłkarze. Musze przyznać , że świetnie grają i tańczą. W Sali było duszno więc wyszłam na zewnątrz. Chwilę później usłyszałam kroki. Pewnie komuś też się zrobiło duszno. Obróciłam się i zobaczyłam         Mesuta.
-Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin.
-Dzięki.
-Chcesz szampana?
-Jasne.
-A więc czym się zajmujesz?
-Jestem modelką. Nie spełnioną modelką.
-Dlaczego?
-Nie po to kończyłam studia żeby teraz na wybiegu chodzić i pokazywać nowe trendy w modzie. Założę się ze nie widziałeś tych strojów co ja. Wielkie kapelusze dziwne sukienki albo inne takie. A najgorsze są buty. Są tak  nie wygodne że jak wracam do domu to marze o kapciach.
-Aha. Ciekawa teoria. Kapcie mówisz na pewno pluszowe.
-Tak oczywiście. A co może mi powiesz że korki są nie wygodne?
-Są.
-Nie kłam wiem że są bardzo wygodne.
-Tak a skąd to wiesz?
-To mój mały, słodki sekret.
-Ej mów zaraz.
-Sekret za sekret.
-Ok.
-Zaczynaj.
-Mam słabość do lodów waniliowych. Tego to nikt nie wie. Teraz twoja kolej.
-No dobra a więc lubię pokopać piłkę i nie ukrywam że umiem i lubię grać .
-Wow dziewczyna lubiąca piłkę niesamowite.
-Poprawka. Dziewczyna grająca w podstawowym składzie damskiej dróżyny w Meksyku na pozycji napastnika.
-Ok. Dlaczego tego nie kontynuujesz ?
-Nie wiem. Ale chyba nie mam czasu.
-Ja mam codziennie czas.
-Zabawne.
-Wrócisz kiedyś do Meksyku?
-Nie nigdy.
-Dlaczego?
-Kolejny sekret ale mniej zabawny.
-Powiedz zrobi ci się lżej na tym twoim sercu.
- Obiecaj że nikomu nie powiesz.
-Obiecuję.
-Nie wrócę przez ojca. Od kąt pamiętam bił mnie i mamę. Ale jej nie ma. Dopiero kilka miesięcy temu tu przyjechałam. Kiedyś była taka sytuacja że mnie tak pobił że wylądowałam w szpitalu i lekarze walczyli o moje życie.
-To okropne. Co za łajdak. Dlaczego go nie wsadziłaś za kratki?
-Jest bardzo poważanym człowiekiem i nikt by mi nie uwierzył.
-No ale są dowody. Byłaś w szpitalu.
-Powiedział, że miałam wypadek samochodowy. A zresztą przyjaźni się z komendantem i dyrektorem szpitala.
-Nie miałaś kolorowo w życiu.
-Nie i tylko piłka nożna pomogła mi oderwać się od życia.
-To bardzo smutne co przeżyłaś.
-Trochę.
-Jesteś bardzo silna. Chcesz zapomnieć o jego istnieniu. Rozpocząć nowe życie. Czerpać z niego ile się da.
-Chce po prostu być szczęśliwa.
-Wierzę.
Oczami Mesuta.
Kiedy mi to opowiadała poczułem że muszę ją ochronić przed złem tego świata. Chciała być szczęśliwa. Pragnąłem dać jej to szczęście. Nagle zawładnęło mną wielkie pożądanie. Nie panowałem nad swoimi czynami. Po prostu ją pocałowałem. Czułem jej wargi. Ta czułość przeradzała się w namiętność. Ja ją odczuwałem i ona chyba też. Jej zapach roznosił się w powietrzu. Wydawało mi się, że to sen ale to nie był sen ta piękna istota stała blisko mnie i oddawała moje pocałunki. Chciałem żeby ta chwila trwała wiecznie ale nie było nam to dane gdyż rozdzwonił jej się telefon. Przerwała nasz „spacer” po rozkoszy. Odebrała a chwilę później się rozłączyła i zrobiła się blada jak ściana.
-Kto to był?
-Mój ojciec.
-Ten łajdak. Czego chciał?
-Składał życzenia i chciał żebym wróciła. Boje się go. Po prostu się go boję.
-Nie denerwuj się wszystko będzie dobrze. Obronie cię przed nim.
-Nie mogę cię do tego mieszać to zbyt niebezpieczne. On cię może zranić.
-Nie martw się o mnie. Nic mi nie będzie. Nie pozwolę żeby ktoś cię skrzywdził.
-Jesteś kochany.
Znów ją pocałowałem. Było tak jak wcześniej. Wspaniale. Czułem się tak jak nigdy. Ta dziewczyna była niesamowita i wspaniała. Widziałem jak wygląda z Juniorem. Chciałem żeby pewnego dnia siedziała na kanapie w naszym domu z naszym synem lub naszą córką. Chciałem być dla niej jedynym facetem na świecie. A ona będzie moją jedyną kobietą. Pomimo, że znamy się krótko to ja ją już pokochałem. Chcę żeby była matką moich dzieci i kobietą, która będzie mnie pocieszała w trudnych chwilach, będzie cieszyć się ze mną miłymi chwilami. Ja chce być dla niej wsparciem, przyjacielem i kochankiem. Pragnę ją pocieszać i cieszyć się z nią. Być dla niej kimś więcej niż życiowym partnerem. Byłbym dla niej jedynym i wspaniałym facetem. Chcę ją ochronić przed jej ojcem. Jakby się udało to byłby moim teściem. Jak o tym myślałem to aż ciarki mnie przeszyły. Chcę się dowiedzieć o niej wszystkiego. Kiedy się od siebie oderwaliśmy mięliśmy obydwoje przyśpieszone oddechy.
-Chciałem się dowiedzieć o tobie wszystkiego?
-No to co chcesz wiedzieć?
-Kiedy się urodziłaś?
-11.10.1992.
-Jaki jest twój ulubiony kolor?
-Mam 3.
-Jakie?
-Biały, złoty i granatowy.
-Barwy Realu Madrid.
-No tak. Ten klub lubię najbardziej.
-A jakiego piłkarza najbardziej lubisz?
-No nie wiem.
-Ej.
-No to zgadnij.
-Jakaś podpowiedź?
-Słodki, miły, kochany i przystojny.
-No to nie wiem. Coś więcej?
-Ma śliczne, duże oczy i zajebisty piękny uśmiech.
-No nie wiem może masz więcej podpowiedzi?
-Niezbyt inteligentny.
-WTF. No to Cris, ale on to żonaty jest.
-Nie. To ty głuptasie.
-Wiedziałem.
-Taaa jasne.
-No tak. Nie wierzysz?
-Wierze.
-Ulubiony kwiat?
-Róża.
-Jest tak samo piękny jak ty.
-Lubisz mówić komplementy.
-Tylko tobie.
-Bo uwierzę.
Ostatnie pytanie. Co studiowałaś?
-Psychologię sportową.
-Nieźle pani psycholog.
-Ha ha ha . Masz dziewczynę?
-Nie a ty chłopaka?
-Nie. Dużo ich pewnie było co?
-4 a u cb?
-2
Taka piękność tylko 2 wyrwała.
-No tak a co? Wolałbyś żebym miała ich 300 co?
-Nie bo bym miał konkurencje.
-Aha. Rozumiem.
Ochłodziło się więc weszliśmy do środka. Zaczęliśmy tańczyć. Można powiedzieć że przetańczyliśmy całą noc. Gdy impreza się skończyła zamówiłem taksówkę. Odwiozłem ją do domu. Kiedy chciała już wychodzić pociągnąłem ją w moją stronę i namiętnie pocałowałem. Jestem pewien że to był najlepszy jak do tej pory dzień. Właściwie to najwspanialsza doba mojego życia.