-Cześć Zuria.
-Cześć młoda co u cb?
-Znowu mnie pobił.
-Powinnaś z tym iść na policję.
-Nie mogę. To mój ojciec.
-To twój kat, aale jak chcesz.
-Najchętniej bym stąd wyjechała jak najdalej z Meksyku.
-Mam pomysł. Przyjedź do mnie do Madrytu. Mam duże mieszkanie, a mieszkam sama.
-No niewiem.
-Ja wiem. Spodoba ci się tu.
-Ok. Przylecę.
-Super.
Rozmawiałam z nią jeszcze kilka minut. Zarezerwowałam bilet. Najbliższy lot był jutro o 12:00. Wykąpałam się i przebrałam w piżamę. Poszłam spać. Promienie słońca wpadywały do mojego pokoju przez okna. Była piękna, słoneczna pogoda. Umyłam się, ubrałam, uczesałam i zjadłam śniadanie. Ojciec jeszcze spał. Spakowałam się i zeszłam na dół. Ostatni raz spojrzałam na dom, w którym tak dużo przeszłam i wyszłam z niego pozostawiając w nim swoje dawne życie. Od teraz jestem inną kobietą. Lot przebiegł sprawnie i o 18:00 byłam już w słonecznej Hiszpanii. Na lotnisku czekała na mnie Zuria. Traktuję ją jak starszą siostrę.
-Jak lot?
-Znakomicie.
-Dorze że tu jesteś bo muszę z kimś chodzić na imprezy i zakupy. Jutro idziemy na imprezę.
- Gdzie?
-Do Blue Laguna. Uczcimy twój przyjazd tu.
-Ok.
-Świetnie.
Pojechałyśmy do naszego mieszkania. Było świetnie urządzone. Ma dziewczyna gust. Jest fotografem. Naprawdę piękne zdjęcia robi.
-Skończyłaś studia?
-Tak psychologię sportową.
-Świetny kierunek.
-Nom.Idę się odświeżyć.
-Dobrze. Za pół godziny idziemy na spacer po Madrycie.
-Ok.
W to była ubrana wieczorem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz